ZOSTAŁO
Jeśli nadal nie wiecie, za czyje zdrowie będziecie pić, to przeczytajcie 🙂
Z natury jestem humanistką, ale zawodowo dbam o Wasze zęby (chociaż nie jestem stomatologiem)!
Lubię drobne robótki artystyczne; czasem zrobię kartkę na urodziny znajomej, czasem coś uszyję albo ułożę i tak już ułożony (w kwiaciarni) bukiet od narzeczonego. Kiedyś śpiewałam niemalże zawodowo, dziś już tylko dla relaksu.
Ostatnio bardzo fascynuje mnie, a zarazem martwi, temat ekologii
w modzie, który okazuje się być niekiedy trudniejszym problemem
niż plastik w oceanach!
Jestem miłośnikiem dobrego piwa. A że w sklepie takiego jest mało i najczęściej jest drogie, to zdecydowałem się zacząć warzyć samodzielnie pod szyldem “Browary Domowe Ceglarska”.
W wolnych chwilach lubię pograć na perkusji, a w ostatnim czasie także na marimbie (takie duże cymbałki).
Niezależnie od pory roku i pogody po mieście przemieszczam się głównie rowerem.
Do opowiedzenia całej historii potrzeba tygodnia na obozie w Bieszczadach, ale kluczowe momenty to…
To było spotkanie biznesowe w Lajkoniku przy ul. Stradomskiej w Krakowie. Kinga, jako liderka wolontariuszy Akademii Przyszłości, werbowała Mateusza do swojej drużyny. Spotkanie biznesowe szybko przerodziło się w koleżeńską rozmowę i pierwsze obietnice, w skutek czego trzy dni później Kinga otrzymała swój pierwszy prawdziwy scyzoryk (z którym nie rozstaje się do dziś).
Wszystkich uspokajamy, że jest to tylko symbol pochodzenia z regionu kieleckiego i nie służy do bandyckich uczynków.
Według Mateusza: patrz wyżej.
Według Kingi odbyła się pod koniec października, kiedy to Mateusz zaprosił Kingę na partię gry dam i dżentelmenów – snookera. To było traumatyczne przeżycie, ponieważ na miejscu okazało się, że nie jest to klub z tańcami i drinkami (jak wyobrażała sobie Kinga), ale pusty pokój ze stołami bilardowymi (Kinga nie odróżniała snookera od bilarda). Była przerażona i zastanawiała się, co teraz z nią będzie w tym zamkniętym pokoju. Przeżyła i nawet wygrała, bo Mateusz ciągle dawał Jej fory.
W zamku w Kliczkowie. Najpierw była romantyczna kolacja, z jednym z najlepszych pasztetów jakie jedliśmy. Później był spacer w ogrodach, po czym poszliśmy do swojego apartamentu w najwyższej zamkowej wieży. Kinga powiedziała ‘tak’. Resztę sobie dopowiedzcie.
14:30 (nie o 14:00)
Kościół pw. Narodzenia Św. Jana Chrzciciela we Włostowie
Hotel "Mały Rzym"
ul. Stefana Okrzei 9
27-600 Sandomierz
Kilka ogłoszeń, o których staraliśmy się informować, ale komuś mogły umknąć 🙂